Szukaj
  • ewa2M7

Mieszkanie około 50 m2

Po długich rozmyślaniach i kalkulacjach, po batalii kredytowo- gotówkowej, użeraniu z formalnościami kupujemy od dewelopera nasze M ileś tam. Cieszymy się – jest nareszcie. Już wyobrażamy sobie efektowne wnętrze wykonane w ulubionym stylu. Harmonijne proporcje, doskonale dobrane barwy, różnorodność materiałów, niebanalne rozwiązania wszystko to w naszym nowym domku. Oczywiście nie od razu, nie zaraz, bo zgodziliśmy się na stan deweloperski i zamiast przytulnego gniazdka zastajemy gołe ściany z betonowymi prześwitami, szarą szlichtę na podłodze , smętnie wystające rurki i kable niekoniecznie w odpowiednich miejscach. Oczywiście brak WC, umywalki czy nawet byle jakiego kranu to standard. Nasze mieszkanie czeka na zagospodarowanie.

Wyposażenie tej wielkości powierzchni do stanu częściowego umeblowania (stałe zabudowy meblowe, blaty, AGD, glazury, armatury, oświetlenie, robocizna i podłogi) może kosztować nawet 100 tysięcy złotych w średnim standardzie. Jako laicy nie zawsze mamy wystarczająco dużo czasu, pomysłu i doświadczenia w remontowaniu mieszkań i nasze pieniądze mogą niepostrzeżenie rozpłynąć się w nietrafionych glazurach, źle dobranych panelach podłogowych czy smętnych kolorach ścian. Marzenia o pięknym wnętrzu szybko stają się koniecznością kompromisu między wyobrażeniem o modnym skandynawskim czy industrialnym wnętrzu widzianym na zdjęciu, a własnymi możliwościami aranżacyjnymi i środkami, którymi dysponujemy.

Worek z wydatkami właśnie się otwiera: ekipa, materiały, meble, sprzęt… itd. Jakoś to trzeba ogarnąć. Od czego zacząć? Od organizowania ekipy? Niestety terminy zajęte do 2029 roku. Szukanie kolejnych, którym akurat szczęśliwie ‘wypadła ‘ z grafiku inna robota to istny totolotek. Jak więc skoordynować aktywności związane ze zdobyciem wykonawców remontu, dokonaniem gigantycznych zakupów i zdecydowaniem o logistyce tego wszystkiego? Co kupić najpierw, co wymaga odczekania kilku tygodni a co należy mieć jeszcze przed wejściem robotników? Kiedy wybrać się do sklepu, kiedy rozejrzeć za kafelkami, wannami, geberitami czy lampami a kiedy realizować się zawodowo aby zarobić na spłatę kredytu? W pracy szef stoi na głową więc telefony do meblarza czy hydraulika wykonujemy w samochodzie lub toalecie. Gehenna remontu, zakupów i dyskusji z wykonawcami to praca na pełen etat.

W tej sytuacji mamy dwa wyjścia: zarywamy noce, uciekamy z pracy, warujemy na zmianę z mężem lub żoną w oczekiwaniu na pana Waldka od instalacji ALBO poszukujemy projektanta wnętrz. Doświadczony profesjonalista wykona przed wszystkim całkowity projekt przyszłego mieszkania. Zaplanuje przebieg remontu i jego realizację, przedstawi nam wersję wnętrza, którą zaakceptujemy i będziemy mogli wdrożyć w życie. Zobaczymy fotrealistyczne wizualizacje, otrzymamy wykaz materiałów i sprzętów wykorzystanych w projekcie i będziemy wiedzieć ile czego trzeba kupić bez przekalkulowania i strat. Projektant, potocznie zwany architektem wnętrz zna sposoby na zaaranżowanie naszej przestrzeni mieszkalnej w sposób optymalny ergonomicznie i ekonomicznie, wie co zrobić żeby było taniej i fajniej. Ponadto zdaje sobie sprawę gdzie szukać, jak zamienić na wersję bardziej oszczędną, wie jak rozmawiać z ekipą remontową i jak znaleźć dobrego solarza czy hydraulika. Jeśli umówimy się na opcję z nadzorem autorskim i zajmowaniem zakupami to zaoszczędzimy czas i pieniądze w globalnym rozliczeniu.

Ostatnio rozmawiałam z jednym z moich klientów, który wrócił do mnie po jakimś czasie w sprawie kolejnej współpracy i opowiedział jak stracił 5 tys. złotych tylko dlatego że postanowił sam zająć się poprzednim remontem. Nie dość że zawalał swoja prace zawodową , był ciągle w niedoczasie to jeszcze wszystkie zmagania aranżacyjne nie przyniosły oczekiwanego efektu. Tym razem poprosił o całkowite zajęcie się jego inwestycją: od projektu do realizacji. Wie i ufa, że koszty które poniesie będą racjonalnie wykorzystane a efekt rewelacyjny.

305 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie