• Instagram - Czarny Krąg
  • Facebook - Black Circle

2M7 PROJECT 

EWA KACZANOWSKA

UL.KOLEJOWA 1A

05-840,BRWINÓW

TEL.: +48 501 515 054

E-mail: ewa2m7@gmail.com

Szukaj
  • Ewa Kaczanowska

Rozważania o stylistyce we wnętrzach

Aktualizacja: 14 gru 2019

Wyobraźmy sobie drewniany domek ze spadzistym dachem, wokół niego pola na horyzoncie las, przy domku ogródek, drzewka owocowe, pochylony płotek i stodoła. Obraz typowy dla polskiej wsi. Wchodzimy do chatki i rozglądamy się w poszukiwaniu ciepłego pieca, starego kredensu, drewnianych krzeseł czy dębowego stołu przykrytego kolorową serwetą. Jednak ku naszemu zdziwieniu, okazuje się, że właściciel marzący o życiu w mieście postanowił z chałupy zrobić nowoczesne mieszkanie. Zamiast drewnianych prostych mebli ustawił kanciaste regały, tapicerowane krzesła oraz telewizor na połyskującej komodzie z brzydkiej płyty wiórowej. Sosnowy kredens został zastąpiony PRL-owskim kompletem półek na całą ścianę ledwo mieszczącym się pod niskim sufitem. Zamiast koronkowych serwet typowych dla wiejskich wnętrz położono plastikowy błyszczący obrus, na którym sterczy pstrokaty wazon ‘made in ..nie wiadomo gdzie” z wetkniętymi w nim sztucznymi kwiatami. Oszczędźmy sobie dalszego opisu tego przybytku. Jesteśmy zawiedzeni i rozczarowani ponieważ w tym miejscu nie znaleźliśmy kontynuacji sielskiego klimatu tylko kiczowatą namiastkę miejskiego stylu. To zgrzyt, który jest obelgą dla harmonii z otoczeniem.

Przenieśmy się teraz dla odmiany na osiedle z wielkiej płyty: mnóstwo kanciastych budynków o ubogiej stylistyce otynkowanych lub nie, ale jednakowo szpetnych. Wszyscy znamy ten widok bardzo dobrze: nuda, brzydota monotonia. Odwiedzamy jedno z mieszkań, powiedzmy na siódmym piętrze. Około sześćdziesięciu metrów powierzchni, na której mieszkają cztery osoby. Wchodzimy zaproszeni przez miłych gospodarzy. W pomieszaniach o wysokości nie przekraczającej 220 cm zauważamy masywne dębowe kredensy, rzeźbione serwantki, etażerki oraz komody. Na środku na wzorzystym bordowo -czarno-zielonym dywanie ustawiono okrągły stół na solidnych nogach. Odnosi się wrażenie, że pod jego ciężarem podłoga za chwilę załamie się i ogromny mebel spadnie aż na parter wielopiętrowego budynku rujnując wszystko po drodze. Ściany pokoi oblepione wzorzystymi tapetami sprawiają, że czujemy duszność w tych małych pomieszczeniach. Zastanawiamy się, czy po przekroczeniu progu tego mieszkania teleportowaliśmy się z siódmego piętra do mieszczańskiej kamienicy, w której Pani Dulska przygotowuje dla nas poczęstunek. Jednak widok z okna wieżowca oraz obskurna balustrada balkonu przywołują nas do porządku, to znaczy do mieszkania w bloku. Nadal tkwimy w pomieszczeniu pełnym za dużych sprzętów zupełnie do niego nie pasujących. Znowu ktoś pomylił styl i zamiast lekkich małych mebelków dostosowanych do blokowych standardów postawił drewniane potwory, które jakby wyrwane ze swojego świata sprzed stuleci stały się monstrualnymi dowodami braku harmonii z otoczeniem.

Kolejny przypadek kiedy znaleźliśmy się w podwarszawskiej miejscowości w murowanym domu o prostej bryle, stojącym pośród ogródka i obfitych kwiatowych rabat. Wokół wiele takich budynków oddzielonych od siebie żywopłotami, drzewami czy zwykłym ogrodzeniem. Nasz budynek nie przypomina wiejskiej chałupy ale też nie jest rezydencją. Dom jakich wiele w podmiejskich osadach. Położenie blisko metropolii nie musi oznaczać jednak, że styl wnętrza ma nawiązywać do jej charakteru. Znajdujemy się w małej miejscowości i to jej nieco wioskowy charakter powinien być obecny w środku. Jeśli w dodatku wokół mamy zagony truskawek sałaty czy kolorowych wiejskich kwiatów to w pokojach nie może być miejsca na kryształowe żyrandole, połyskujące złotem stoliki czy stylizowane metalowo-szklane barki na kółkach. Marmurowa podłoga czy atłasowe tkaniny w oknach wydają się być makabryczną sprzecznością ze swojskim pejzażem. Niesforna gospodyni o burżuazyjnych tęsknotach na siłę starała się wtłoczyć wykwintną stylistykę do swojego prowincjonalnego zakątka. Zamiast przytulnego rustykalnego charakteru pełnego drewna i wikliny, miękkich poduch i zasłon z naturalnych tkanin napotkaliśmy chłodną i pokraczną pałacową fikcję.

Niestety ten przypadek jest najbardziej grzeszny. Wynika bowiem z pychy i przesady a dyskryminuje prostotę i naturalność. Mieszkańcy takich domów nierzadko posiadając wystarczające środki by stworzyć niebanalny klimat sielskości małomiasteczkowej tworzą z pasją sztuczny zmanierowany obraz ni to miejski ni to wiejski. Len, wełna bawełna w ciepłych barwach nie wiedzieć czemu zastępowane są syntetykami a wzornictwo zamiast nawiązywać do lokalnych trendów ogranicza się do sztampowych bezdusznych mebli robionych na zamówienie pod linijkę. Szkoda, że nasze wnętrza zaczynają różnić się od siebie już tylko kolorem okleiny na kuchennych blokach zbudowanych z płyty MDF a w salonach kolorem narożnych ‘wypoczynków’.

Oczywiście co innego jeśli dom w podmiejskiej dzielnicy posiada wyraźnie charakter willowy. Jego bryła jest szlachetna i wspaniale zaprojektowana. Widać rękę architekta nierzadko jeszcze przedwojennego, któremu nie obce były zasady harmonii, proporcji czy określonych architektonicznych nurtów. Otoczenie parku lub wykwintnego ogrodu z formowanymi ręcznie krzewami, eleganckie klomby i stuletnie drzewa dają nam moim zdaniem prawo do budowania wnętrza z wysokiej półki. Niech wtedy zagoszczą w nim najelegantsze drewniane meble z epoki, antyki i dzieła sztuki na ścianach, niech na podłodze znajdzie się wzorzysty wełniany dywan w dobrym guście położony na parkiecie z wysokogatunkowego drewna. Wydaje mi się, że takie podejście połączy otoczenie domu z jego wystrojem tworząc zgodną kompozycję bez żadnych zgrzytów.

Te nieco przerysowane przykłady mają unaocznić jak bardzo zapominamy o tym gdzie mieszkamy; czy jest to wieś czy miasto, czy pałac czy wiejska chałupa, nowoczesna willa czy zwykły dom jednorodzinny, ‘wielka płyta’ czy kamienica. Każdy z tych domów może stać się urokliwy i przyjazny, a przede wszystkim ‘odpowiedni’ do przestrzeni w której został zbudowany. Uważam że jeśli uda nam się zachować chociaż tę jedną prostą zasadę w projektowaniu wnętrz swoich domów to będziemy mieli radość z odczuwania piękna i nikt nie stanie jak wryty przekraczając próg naszego małego ( lub dużego) świata.

Pomijam sytuacje kiedy ze względów finansowych nie zastanawiamy się co ładne a co nie, co będzie pasować a co ‘nie koresponduje’. W przypadku zdecydowanie ograniczonego budżetu kupuje się to co się opłaca, na co nas stać i koniec.

Jednak jeśli już środki posiadamy i wyboru stylu domostwa dokonujemy świadomie to wkraczam ze swoimi spostrzeżeniami. Mam wrażenie, że poczucie piękna wciąż kuleje w naszym kraju. Gdyby tak nasze domy mijane po drodze przestały straszyć nieodpowiednim doborem elewacji czy dachu, gdyby ich bryły nie odpychały brakiem proporcji i harmonii, gdybyśmy jak to się mówi poszli ‘za’ zamiast w poprzek to i miasta i wsie byłyby tak piękne jak te spotykane we Francji, Szwajcarii czy Austrii. Przecież to możliwe.

Oczywiście ktoś słusznie powie, że o gustach się nie dyskutuje. Jednak moim zdaniem jeśli uda się choć trochę zaprosić to co znajduje się w otoczeniu naszego domu do jego wnętrza to niezależnie od naszych artystycznych zdolności uda się stworzyć dobry spójny klimat bez żenujących kontrastów. Zamiast powielać standardowe rozwiązania proponuję trochę zapoznać się z tak zwanym krajobrazem kulturowym aby jego klimat wprowadzić pod nasz dach. Niech kolorystyka, materiały, faktury współgrają ze sobą. Tak jak budynki z czerwonej cegły wznoszone w okolicach cegielni, czy te na podmurówce z kamienia pośród pól.

Może pamiętając o tym, że mieszkamy niedaleko lasu i drewno jest łatwo dostępne warto zbudować nasz wymarzony dom z drewna lub użyć tego materiału jako elementu budulca i nawiązać do ukształtowanych przez stulecia form regionalnych dzięki czemu zwrócimy harmonię i równowagę naszemu krajobrazowi. Jednym z najlepszych moim zdaniem przykładów na idealne rozwiązania w wystroju wnętrz jest dom stworzony na potrzeby filmu Romana Polańskiego ‘Autor widmo’. Grany przez Pierce'a Brosnana premier Wielkiej Brytanii mieszkał w idealnej według mnie stylistycznie i architektonicznie rezydencji. Gdybyśmy potrafili tak doskonale podpatrywać pejzaże jak zrobili to scenografowie w tym filmie i dopasowywali materiały, barwy i faktury naszych podłóg, ścian, mebli i innych elementów wystroju do tego co za oknem to mieszkalibyśmy w dziełach sztuki.

Chodzi o sposób myślenia , który pozwoli zaakceptować naszą wyjątkowość bez naśladowania i kreowania sztucznych estetyk.

Może dzięki temu zamiast seledynowych czy różowych domków o przypadkowej bryle spotykanych przy polskich drogach uda się wyczarować architekturę spójną i zgodną z naszym klimatem, tradycją czy charakterem danego rejonu. Nie znaczy to że wszelkie zapożyczenia są niedozwolone. Owszem niech uniwersalny i lekki styl skandynawski zastąpi na przykład mieszczańskie kredensy w wielkiej płycie a styl prowansalski niech pomiesza się z naszym lokalnym w drewnianej lub murowanej chałupce.

Ze względu na warunki ekonomiczne nie wszyscy mogli pozwolić sobie na stworzenie domu tam gdzie dusza zapragnie. Jednak zamieszanie estetyczne tworzy się kiedy marzący o życiu w mieście ludzie wsi przenoszą do swoich wnętrz pseudo miejski styl, mieszczuchy tęskniący za sielskością upinają falbaniaste firanki w swoich M3 , post PRL-owscy biznesmeni zobrazowani w Kilerze Machulskiego postacią Siary pragną błyszczących pałaców i zamków, oraz zwykli ludzie chcący się wyróżnić poszukiwaniem własnego stylu błądzą i grzęzną w kakofonii barw i form wymyślonych przez siebie. Wszyscy, którzy pragniemy wyrazić swoją osobowość poprzez wystrój wnętrza moglibyśmy uniknąć sprzeczności i pójść ‘za ‘ zamiast ‘’w poprzek’.

12 wyświetlenia